Salon pokera został zaprojektowany tak, aby przypominał redakcyjną salę z połowy ubiegłego wieku. Ściany zdobią oprawione wycinki prasowe, ryciny przedstawiające karty i delikatne sepia, które ociepla niskie, punktowe światło. Stoły o zielonym suknie otaczają fotele z ciemnego drewna, a na blatach leżą talie kart i gliniane żetony. Nie ma tu telewizorów, monitorów ani żadnych urządzeń cyfrowych – celowo rezygnujemy z nich, aby gra pozostała spotkaniem, a nie rywalizacją z ekranem. Szelest tasowanych kart, ciche rozmowy i brzęk filiżanek z kawą tworzą rytm wieczoru, który bardziej przypomina klubową lekturę niż kasyno.
Paleta barw salonu powtarza kolory naszej gazety: papierowa biel, głęboka zieleń atramentu, sepia i akcenty wiśni. Dzięki temu przestrzeń nie konkuruje z restauracją, lecz stanowi jej naturalne przedłużenie. Goście, którzy przychodzą tylko na kolację, często zaglądają do salonu z ciekawości – i zostają na chwilę, by popatrzeć na grę lub porozmawiać z graczami.